poniedziałek, 19 października 2015

Jarosław Jakubowski - Generał. Dramat wobec władzy

Współczesny teatr w Polsce jest, jak mało co, przesiąknięty lewicowymi ideologiami, wśród których pierwsze skrzypce grają równość, wykluczenie, miłość dla gejów i tęczowe klimaty. Dochodzi do tego wszechobecna dekonstrukcja klasyki, jako z pewnością homofobicznej, antysemickiej i szowinistycznej. Odczytuje się ją więc na nowo, w duchu krytyki feministycznej, lewackiego dyskursu antykapitalistycznego oraz emancypacji tych, którzy „kochają inaczej”. Dobrze jednak wiedzieć, że nie wszyscy wpisują się w tę modę. Modę, która – jestem o tym przekonany – za jakiś czas stanie się zapomniana i straszyć będzie tylko dociekliwych studentów teatrologii. Jednym z tych, którzy nie boją poruszać się w swoich sztukach tematów dotyczących historii współczesnej, polskości, wykluczenia, ale nie tego na niby, salonowego i tęczowego, ale tego, które dzieli nasz kraj na Polskę liberalną i Polskę moherową, jest Jarosław Jakubowski, autor nie tylko dramatów, ale poezji oraz opowiadań grozy. Wydany w zeszłym roku „Generał”, obok nagrodzonego dramatu tytułowego, zawiera szereg sztuk, które w mniejszy lub większy sposób odnoszą się do współczesnej polityki.

Nie mam wątpliwości, że czasy, w których żyjemy, są tym, czym dla Mickiewicza był Salon Warszawski. Z jednej strony żyje w nich eleganckie towarzystwo, które porusza tematy zastępcze: gejów, tęczę, feminizm, a z drugiej to przy drzwiach, domagające się Polski i poważnego jej traktowania. Kto tu tak naprawdę jest dyskryminowany? Eleganckie panie i awangardowi panowie: filmowcy, aktorzy, działacze społeczni mielący jęzorami wciąż o tym, że dewiantom jest w kraju niedobrze, bo nie mogą adoptować dzieci, czy źle ubrani, mało zarabiający katolicy, którym rozbawiony i wypasiony na mediach głównego nurtu tłum sika do zniczy? Kolorowy wesołek, który zarabia na pokazywaniu swojej wypielęgnowanej brody i nowych Raybanów, czy moherowa babcia, która słucha Radia Maryja i jest celem ataków przeróżnych kabarecików i stand-uperów?

Jakubowski oczywiście publicystą nie jest, więc nie odpowiada wprost na tak zadane pytania, a nawet wprost ich nie zadaje. Co można na blogu, niekoniecznie sprawdzi się w sztuce teatralnej. Ta bowiem rządzi się innymi prawami. Jednak głos o kształt Polski, o tych naprawdę wykluczonych pojawia się w szeregu tych dramatów. Tytułowa sztuka przywołuje postać zmarłego już Wojciecha Jaruzelskiego, który dla wielu patriotów i ludzi zdrowo myślących stał się antybohaterem, a jego pochowanie na Powązkach uznano za skandal. „Generał” mówi o tym, co dzieje się w umyśle byłego dyktatora, który z jednej strony czuje się wciąż ważny, a z drugiej wie, że stał się obiektem przeróżnych protestów. Podobny motyw, związany z powracającą przeszłością, ukazuje się nam w tekście napisanym pod tytułem „Głową w dół”. Jego bohaterem jest były ubek, stalinowski kat, który w obliczu zbliżającego się procesu odchodzi od zmysłów i boi się sprawiedliwości. „Dziura” z kolei opowiada o konflikcie pomiędzy starą matką a synem w średnim wieku. Ta pierwsza jest radiomaryjną katoliczką, jej pierworodny kojarzy się zaś z reporterami „Gazety Wyborczej”, którzy obsesyjnie śledzą i punktują imperium ojca Rydzyka. A propos tego ostatniego, pojawiają się w dramacie tym interesujące słowa: Imperium! Słyszycie, jak to brzmi? To tak jakby imperium nazwać miasto z klocków lego. Jeśli to ma być imperium, to jak nazwać drugą stronę? Galaktyką? Bogiem?

Jak wspomniałem wyżej, Jarosław Jakubowski nie jest publicystą, więc jego sztuki nie dają prostych odpowiedzi, nie stawiają jednoznacznych diagnoz. Fakt ten stanowi o sile wyrazu tych tekstów, które poruszają przecież odwieczne i naprawdę ważne pytania. Czym jest pamięć? Gdzie leży prawda? Po stronie silniejszego, czy słabszego? Jaka jest kondycja współczesnego człowieka? Jaka jest natura władzy? Władza, jako problem, pojawia się również w „Ostatniej królowej”, która, jak napisano w posłowiu, jest najbardziej mrożkowskim z zamieszczonym w zbiorze dramatów. Jej bohaterką jest tytułowa władczyni, podróżująca w nieznane tajemniczym statkiem, wraz z ostatnim wiernym sługą. Tak narysowana sytuacja rodzi absurd i groteskę, które uwypuklają wyraźnie opisywane sytuacje. Nietrudno domyśleć się klęski królowej, która jako dobrze wychowana arystokratka nie ma czego szukać w świecie chamstwa i prostactwa.

Jednym z ważniejszych dramatów zamieszczonych w „Generale” jest „Nowy Legion”. W nim autor wskrzesza postać czołowego polskiego romantyka – Adama Mickiewicza – każąc mu przeżywać współczesność wraz z szeregiem jego bohaterów literackich i kochanek. Ten, iskrzący się od cytatów z dzieł wieszcza, dramat, pokazuje dobitnie, gdzie w naszych czasach znalazł się romantyzm, ale równocześnie postuluje potrzebę jego odrodzenia. Bez duchowości bowiem, bez myślenia symbolicznego, w kategoriach wspólnoty, nie odrodzimy się jako naród, a ci, którzy wołają o jego zmartwychwstanie, uznawani będą za wariatów.

Warto więc pochylić się nad „Generałem”, ponieważ w zalewie postmodernistycznego banału stanowi on zdrową dla wobec niego konkurencję. I nie mam wątpliwości, że problemy, jakie porusza autor, będą aktualne zawsze. Prawda, kłamstwo, władza, człowiek, Bóg, sprawiedliwość, dobro, zło – o to przede wszystkim chodzi w tekstach Jakubowskiego. Polityka w tytule zbioru nie oznacza więc tylko techniki rządzenia, stanowi za to zbiór kwestii związanych z funkcjonowaniem człowieka w świecie. Każdy bowiem poddany jest różnym rodzajom władzy.

Jarosław Jakubowski, Generał i inne dramaty polityczne, ADiT, Warszawa 2014, ss. 381.

0 komentarze:

Prześlij komentarz