Abp Jan Paweł Lenga - Przerywam zmowę milczenia. Trudne prawdy


Wiek, w którym biskupi przechodzą na emeryturę, wynosi 75 lat. Jednak dzieje się tak jedynie w teorii. Bywa również tak, że niektórych w stan spoczynku przenosi się w sile ich wieku. To casus arcybiskupa Jana Pawła Lengi, który skończył posługę w Kazachstanie, mając zaledwie 61 lat. Jak mówi sam zainteresowany, powodem była jego niechęć do nowych praktyk duszpasterskich: ruchów charyzmatycznych i związanych z nimi kursów Alfa. Fakt, że dzisiaj w Kościele katolickim formy te prawie nikogo nie niepokoją, wcale nie jest argumentem za ich poprawnością. Pojawiają się jednak pojedyncze głosy (abp Schneider, abp Burke), które przestrzegają przed niefrasobliwością podczas korzystania z dobrodziejstw posoborowych ruchów duszpasterskich, przede wszystkim pochodzących z denominacji ewangelikalnych czy flirtujących z judaizmem. Jednym z nich jest abp Jan Paweł Lenga, który, zamiast posługiwać w poddanej mu diecezji, zamieszkuje w domu Księży Marianów w Licheniu.

Na nazwisko arcybiskupa można trafić na przykład w jutubowej przestrzeni medialnej i wysłuchać jego rozmów z Michałem Murgrabią z nieodżałowanego kanału Apologeticum TV czy Stanisławem Krajskim. Niniejsza publikacja „Przerywam zmowę milczenia” jest właśnie z jednej strony zapisem wywiadu z wymienionym wyżej publicystą, związanym niegdyś z Radiem Maryja. Z drugiej stanowi rozważania abp. Lengi na temat kondycji dzisiejszego katolicyzmu. A nie jest z nim najlepiej. To tylko radośni twórcy z liberalnych mediów katolickich czy katolickopodobnych twierdzą, że kryzysu nie ma, albo upatrują jego symptomów zupełnie nie tam, gdzie trzeba. Arcybiskup nie widzi więc problemów chrześcijaństwa w zamykaniu granic na imigrację ekonomiczną (nie uchodźców wojennych) z Azji i Afryki lub w jedzeniu mięsa. Tam widzi je Szymon Hołownia, co nie znaczy, że te problemy istnieją naprawdę. Prawdziwych kwestii do rozwiązania abp Lenga upatruje przede wszystkim w protestantyzacji Kościoła, a raczej w jego uleganiu ruchom zielonoświątkowym. Zauważa również, że biskupi w dużej mierze czczą święty spokój i nie podnoszą głosu w sprawach, w których powinni. Fakt ten podyktowany jest przede wszystkim powiązaniami tronu z ołtarzem. Hierarchowie, nie chcąc więc narazić się politykom, w imię źle pojętego kompromisu nie podnoszą na forum najbardziej palących problemów (aborcja, feminizm, gender, Unia Europejska). Zdaniem byłego arcybiskupa Karagandy stanowczo za mało mówi się o zbawieniu.

Tę krytykę autor kieruje również w stronę papieża Franciszka, co dla niektórych czytelników może być trudne do przełknięcia. Wystarczy jednak przypomnieć sobie kilka najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi i decyzji biskupa Rzymu, aby zastanowić się przynajmniej, kto w tym sporze ma rację. Przecież to nikt inny jak Franciszek sprzeciwia się tak zwanemu prozelityzmowi. A słowo to jest po prostu negatywnie zabarwionym synonimem nawracania. W książce dostaje się również ekumenizmowi, w myśl którego wszystkie odłamy chrześcijaństwa są sobie równe i nie ma różnicy, czy ktoś wierzy w rzeczywistą obecność Chrystusa podczas mszy, czy tej wiary nie podziela. Jeśli Franciszek świętuje w 2017 roku pięćset lat reformacji, czyli de facto rozłamu Kościoła, to jak tego faktu nie krytykować? Słowa arcybiskupa Lengi mogą być więc nie do zaakceptowania przez czytelników Deona czy Aletei, ale kto powiedział, że te portale są zgodne z katolicką ortodoksją?

„Przerywam zmowę milczenia”, poza sensacyjnym tytułem, nie zawiera jednak żadnych sensacyjnych faktów, a raczej porządkuje katechizmowe informacje, czyniąc to w duchu katolickiego tradycjonalizmu. Nie dziwi więc fakt, że autor poddaje krytyce jeszcze inne zjawiska, jak udzielanie Komunii przez świeckich szafarzy, brak mówienia o grzechu i Boskiej sprawiedliwości czy niechęć do nawracania żydów. Te, wydawałoby się, oczywistości, dzisiaj w Kościele istnieją gdzieś na marginesie głębokiej niszy, mimo że przecież kilkadziesiąt lat temu były na językach większości hierarchów. Nie jest to więc żadna sensacja, ale konieczność, aby zachować integralny charakter katolickiej wiary. Zdaję sobie jednak sprawę, że to, co mówi arcybiskup, jest dzisiaj niepopularne. Nie tylko w świecie, ale i w Kościele katolickim, który w ostatnich dziesięcioleciach kompletnie zmienił swoje oblicze. Z Polski tej zmiany jeszcze tak dokładnie nie widać, ale wystarczy rzucić okiem na zachód. Biskupi akceptujący aborcję czy błogosławienie związków homoseksualnych to przecież codzienność w Niemczech. Podobnie widok dzieciarni w trampkach udzielającej sobie Komunii świętej na mszy. Arcybiskup Lenga pisze więc o religii, która wymaga od hierarchów, kapłanów i wiernych, a nie jest pluszową parodią chrześcijaństwa, w którym najważniejszym problemem jest sortowanie śmieci i przytulanie się na znak pokoju.

Abp Jan Paweł Lenga, Przerywam zmowę milczenia, wyd. św. Tomasza z Akwinu, Warszawa 2018, ss. 180.

0 komentarze:

Prześlij komentarz