piątek, 10 lipca 2015

Jurgen Thorvald - Stulecie chirurgów. Historia medycyny dla maluczkich

Może nie do końca dla takich zupełnie maluczkich, ale na pewno dla laików, którzy z medycyną stykają się tylko podczas grypy lub jesiennego kataru. Zacznijmy od tego, że autor - Jurgen Thorvald - miał sobie dziadka, Heinricha Hartmanna. Nic szczególnego, można by powiedzieć, bo dziadka prawie każdy ma albo miał. Ale dziadek Pana Thorvalda był dziadkiem szczególnym. Był lekarzem i robił notatki z dziejącego się na jego oczach rozwoju medycyny. Autor, korzystając z notatek swego dziadka, w fascynujący sposób opisał dziejącą się na jego oczach rewolucję. Dzięki Hartmannowi, dziadkowi Thorvalda, możemy być świadkami początków znieczulania pacjentów oraz leczenia kamieni moczowych, resekcji żołądka (tutaj wątek polski – w małym podtoruńskim Chełmnie Ludwik Rydygier dokonał pierwszej udanej resekcji żołądka). Co interesujące, możemy być także świadkami tragicznej klęski doktora Semmelweisa, pioniera antyseptyki i jego pośmiertnego sukcesu.

Doktor Ignaz Semmelweis był lekarzem kliniki położniczej w Wiedniu. Zauważył, że w jego klinice odsetek zgonów spowodowany gorączką położniczą był zdecydowanie wyższy, niż w drugim szpitalu, gdzie nie było kostnicy. Doszedł do wniosku, że za ten stan odpowiadają sami lekarze i studenci, którzy badając zmarłe położnice, przechodzili bez żadnego mycia rąk do odbierania porodów. Tym samym przenosili „cząstki zwłok”, a kolejne położnice umierały. Semmelweis wprowadził wiec obowiązek każdorazowego mycia rąk roztworem wapna i tym samym zmniejszył odsetek zgonów do 2-3 procent! Nie wiedział co prawda, że za przenoszeniem chorób kryją się bakterie (czas Pasteura miał dopiero nadejść), ale przedstawił koncepcję niewidocznego czynnika przenoszącego choroby.

Niestety, współczesna Semmelweisowi pozytywistyczna medycyna nie była do niego zbyt dobrze nastawiona. Medyk został oskarżony o wymyślanie nieistniejących magicznych „miazmatów”, które jakoby miałyby być przenoszone przez lekarzy. W imię walki z ciemnotą pionier antyseptyki został okrzyknięty hochsztaplerem (pomimo twardych wyników statystycznych!) Coraz bardziej zrozpaczony Semmelweiss zmarł wyklęty przez środowisko lekarzy. Dopiero kilkanaście lat po jego śmierci angielski lekarz, dr Joseph Lister, stwierdził, że miał rację. Dziś w Budapeszcie (Semmelweiss był Węgrem) znajduje się muzeum medycyny i jego pomnik, a budapeszteński uniwersytet nosi jego imię.

Dlaczego Jurgen Thorvald to wszystko nam pokazuje? Dlatego, że chce udowodnić, jak krótka jest historia nowoczesnej medycyny. Ma raptem niecałe dwieście lat! Gdybyśmy urodzili się wcześniej, jakiś przygodny medyk leczyłby nas upuszczaniem krwi i pijawkami, tudzież zebranym na polu zielem i proszkiem z żaby. O ile byśmy zdążyli do niego trafić przed niechybną śmiercią od zakażenia. Thorvald chce nam także pokazać odważnych ludzi, którzy nie bali się przeciwstawić istniejącej wiedzy medycznej i myśleć nieszablonowo, a którym przyświecała najważniejsza idea niesienia pomocy drugiemu człowiekowi.

Dziś, kiedy w szpitalach przeprowadza się setki tysięcy operacji, a znieczulenie można dostać w każdej aptece, nie dostrzegamy, jak wielki postęp dokonał się przez tak relatywnie krótki czas. Chwała Wam, dzielni pionierzy!

Jurgen Thorvald, Stulecie chirurgów, wyd. Znak, Kraków 2008.

Autorem recenzji jest Pan porucznik od saperów.

1 komentarze:

  1. Cieszmy się, że żyjemy w takich czasach, gdzie postępy w dziedzinie medycyny są niesamowite, a leczenie antybiotykami coraz częściej jest traktowane jako ostateczność. Twórcy aseptyki i antyseptyki chwała wam za to, że wasza wiedza jest ponadczasowa.
    Medycyna jest mi bardzo bliska, żyję z nią na co dzień, ale nie rozumiem pana zainteresowania tą dziedziną. Piękna recenzja książki, mam nadzieję, że mi ją pan pożyczy.

    OdpowiedzUsuń